na trudne czasy
Link 30.12.2008 :: 17:23 Komentuj (0)
zaiste nigdy nie cieszyłam się tak jak teraz, uwolniwszy się z pewnych okoliczności. o sprawach własnych nie umiem pisać za bardzo, bo niezbyt wypada i też mało kogo to obchodzi, ale to akurat dość ciekawe, że wątek rzucania się w coś z dużym impetem, po czym radosna rezygnacja to jakiś mój szczególny leitmotiv. najpierw stachanowiec, potem kaleka, wreszcie ozdrowieniec. tak jak ja obecnie zapewne czują się osoby, które opuściły więzienie albo wojsko i nie wiedzą, w którą stronę iść, tyle tego.
z notkiem (listonosz rzekł dziś nam znamienne słowa) przygotowaliśmy sobie metafizyczne stroje na noworoczny bal, pod niemałym wpływem wspólnego zaangażowania w nintendo 64. ponieważ zdążyłam zapomnieć co to życie towarzyskie itp. (poczułam się nieco jak referent prasowy z 'godziny prawdziwych odczuć' handkego) oraz chude cielsko przyrosło do stanowiska komputerowego - jestem szczęśliwa mogąc podjąć kroki przeciwko tym zgubnym procesom.
o-0, jeszcze jedno, po co tytuły i opisy, to godne podziwu, jak niektórym wychodzi zajawiający tytuł, który robi połowę za treść, np. learning to cope with cowardice, człowiek bez właściwości albo i kissed glenn gould. ja właśnie męczę się z tego rodzaju zadaniem i nigdzie drogi ni kurhanu.
